Nastał wieczór, była godzina 17:30. Uszykowałam się w te ciuchy:
Gdy już miałam wychodzić, mama zapytała się gdzie idę, odpowiedziałam, że do koleżanki i wyszłam.
Dotarłam do parku po pięciu minutach. On już tam był. Po cichu krzyknęłam "hej". On się odwrócił i złapał mnie za ręce.
-Cześć, myślałem, że nie przyjdziesz.
-A jednak... Przyszłam abyś mi wytłumaczył te karteczki... -Czułam jak zarumieniły mi się policzki.
-Na pewno wiesz, że miałem już kilka dziewczyn....
-No wiem, do czego zmierzasz?
-Usiądźmy... Chcę się Ciebie o coś zapytać...
-Tak...?
-Czy nie chciałabyś ze mną chodzić?
-To takie dziecinne..Mój ojciec nie pytał mojej mamy czy ona chce z nim chodzić tylko po prostu za przyjażnili się i nagle zakochani byli w sobie
-No nie wiem- usiadłam mu na kolanach- Może niech to odpowie...- i pocałowałam go namiętnie...
-To znaczy że tak??- zapytał podchwytliwie
Ja tylko kiwnęłam głową i uśmiechnęłam się do niego, patrząc się mu głęboko w oczy.
-Wiesz, mam wolną chatę, zapraszam na lampkę wina.
-Ok, ale mam zasadę nie na pierwszej randce.
I poszliśmy trzymając się za ręce do Miłosza.
*******************************
-Ale masz ładny dom...
-Dzięki, zapraszam.Poczekaj moment pójdę po wino i kieliszki.
-Ok.-odpowiedziałam.
Nie minęliśmy progu jego pokoju a już zaczęliśmy się całować.Było namiętnie, aż za.
-Hej czy to nie ty mówiłaś, że nie na pierwszej randce?
-Mówiłam, ale zasady są po to, żeby je łamać!
-Wiesz co, zawsze chciałem ci to powiedzieć ale nie wiedziałem czy mogę..
- No to mów
-Chcę dawać ci swoje ubrania i masować ci szyję. Całować ci stopy, trzymać cię za rękę wychodząc razem żeby coś zjeść i rozmawiać o tym jak minął dzień. Śmiać się z twoich wariactw i dowcipów. Oglądać wspaniałe,śmieszne filmy i robić ci zdjęcia kiedy śpisz i wstawać żeby przynieść ci kawę i
bułeczki. Pragnąć cię wczesnym
rankiem, ale nie budzić cię żebyś mogła sobie jeszcze pospać i całować
twoje plecy i głaskać twoją skórę i mówić jak bardzo kocham twoje włosy,
twoje oczy, twoje usta, twoją szyję, twoje piersi. Chcę martwić się kiedy się spóźniasz i dawać ci słoneczniki. Tańczyć
do upadłego i przepraszać cię kiedy nie mam racji i cieszyć się kiedy mi
przebaczasz. Żałować, że nie znam cię od
zawsze i
mówić ci że jesteś wspaniała i tulić cię kiedy się boisz i obejmować
cię kiedy ktoś cię zrani. Chcieć cię kiedy poczuję twój zapach i kiedy
jestem daleko. Wpadać
w zachwyt kiedy się uśmiechasz i rozpływać się ze szczęścia kiedy się
śmiejesz. Pisać dla ciebie wiersze i odczuwać uczucia tak głębokie że brak słów żeby je
wyrazić. Chcieć kupić ci małego kotka, o którego będę zazdrosny bo
będziesz poświęcać mu więcej uwagi niż mnie i zatrzymywać cię w łóżku
kiedy musisz wyjść i kupować ci prezenty i dawać
ci to co we mnie najlepsze bo jesteś tego warta. Chcę odpowiadać na twoje
pytania i mówić ci prawdę i zachowywać się uczciwie dlatego że wiem że
sobie tego życzysz. Zapomnieć kim jestem i próbować być bliżej bo pięknie jest
uczyć się ciebie i warto zrobić ten wysiłek i mówić do ciebie źle po
niemiecku i jeszcze gorzej po hebrajsku i kochać się z tobą o trzeciej
nad ranem. Chcę opowiedzieć ci o rozpierającej serce i
wiecznotrwałej miłości jaką do ciebie czuję. :*
- O Jezu.. :o , na prawdę ? To takie romantyczne :* - mówiłam powstrzymując łzy.
Wybiła 22:00, musiałam wracać do domu.
-Nie zostań jeszcze, proszę..Zostań u mnie na noc.
-Poczekaj, zadzwonię do rodziców, żeby oznajmić ich, że zostanę u ciebie na noc.Tylko jest jeszcze jedna sprawa...
-Tak?
-Powiedziałam, że idę do koleżanki...
-To powiedz, że zostaniesz u niej na noc i tyle.
-Ok
W czasie kiedy poszłam zadzwonić Miłosz przygotował łóżko.
- Załatwione.-powiedziałam gdy wróciłam.
-Chcesz jakąś bluzkę do spania?
-Ok możesz dać...
Poszłam do łazienki. Gdy wróciłam zapytał mi się czy spełnimy coś z listy jego marzeń.
-To sobie wybierz jedno z listy, ale powiedz mi czy Twoi rodzice nie będą mieli nic przeciwko temu, że u ciebie nocuje?
-Nie ma ich więc nie mają nic przeciwko. Po pierwsze - dawać ci słoneczniki.
I wysunął zza pleców dwa słoneczniki.
- Skąd je wziąłeś ??
-Są specjalnie dla ciebie z magicznego miejsca... Może kiedyś zabiorę cię tam. :)
******************************************
Całą noc rozmawialiśmy sobie, dużo się o nim dowiedziałam...Cały czas byłam przytulona do jego klaty- pochwaliłam się koleżanką w sobotę przez skype'a.
- No, no Julia, nie poznaję. :3 -stwierdziła Marika
-A co?! Mieliśmy spać?! Przynajmniej wiele się o sobie dowiedzieliśmy...- Odpowiedziałam.
-Ok, ok...-powiedziała Iza
-Dziewczyny co jutro robicie??- zapytała Ada.
-Nic -zgrały się wszystkie, oprócz mnie.
-Julka a ty? -zapytała Iza.
-Ja idę do kina na 18:00 z Miłoszem.
-No tak...Teraz większość czasu będziesz spędzała z Miłoszem...-powiedziała Marika
-A na co idziecie? -zapytała Marysia
-Na horror.
-A kto to zaproponował?
-Miłosz
-To wszystko wyjaśnia.
-Co wyjaśnia?
-No na przykład to, że będziesz się do niego przytulała, bo wiesz to straszny film...
-I co z tego? Jesteśmy parą nie wstydzę się tego.
Chwilę jeszcze rozmawiałyśmy.
Koniec rozdziału 2, miłego czytania rozdziału 3 :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz